wtorek, 30 czerwca 2026

Czerwiec

Czerwiec minął jak mrugnięcie okiem. Bardzo szybko. Mój ulubiony czerwiec. To był dobry miesiąc. Pojechaliśmy na weekend do Tylicza obok Krynicy Zdrój.  Taki wyjazd z chłopakami, bez napinki. Było przepięknie. Pierwszy raz od 20 lat weszłam do basenu. Kupiłam strój kąpielowy. I zaczęłam chodzić na fitness. Jejku. Jak mnie to męczy, jejku jak jest mi to potrzebne. To był bardzo dobry czas.

piątek, 23 stycznia 2026

Ja i moje marzenia

Coś znowu wymyśliłam. Ja i moje szalone pomysły. Chodzę w dresach kupionych w pepco. Oszczędzamy na czym się da. Wszystko ładujemy w kredyt i stary dom. Jeździmy kilkunasto letnim autem. Więc stwierdziłam, że chociaż te małe marzenia można spełnić. Może uda mi się kiedyś zobaczyć turkusową wodę na Malediwach. Ale na razie kiedy nadarza się okazja aby obejrzeć Władcę Pierścieni w kinie to jadę. Jadę do Krakowa. Po bardzo ciężkim tygodniu. A może i ciężkim miesiącu. Jadę z Krzychem. W ogóle ten tydzień mi pokazał jak bardzo go rozpuściłam. Ale spokojnie. Wezmę go w ryzy. Uwielbiam podróż pociągiem. Nie ważne, że nie śpię od 4. Dzisiaj i tak nie zasnę. W końcu wymyśliłam, że obejrzymy maraton filmowy. No bo na trzy dni do Krakowa nie było szans się wyrwać, ale już na jakieś 36 godzin. Czemu nie 😂 także po kolejne małe marzenie. 
Magadalena88

wtorek, 20 stycznia 2026

Zorza 2026 r.

Wczoraj była widoczna zorza polarna. Coś co kiedyś można było obejrzeć na dalekiej północy dzisiaj widać nad Polską, nad Bieszczadami. Niesamowite wrażenie. To jest trzeci rok z rzędu kiedy możemy obejrzeć spektakl. Niebo było lekko różowe. Kiedy zgasły latarnie po 23 to kolor stał się wyraźniejszy. Ale kiedy zrobiłam zdjęcie aparatem z funkcją nocy to dopiero wtedy ujrzałam prawdziwą zorze. Coś niesamowitego. A że ja zawsze uwielbiałam spoglądać w niebo to to było takie spełnienie marzeń. 

Mam ostatnio ogromną potrzebę pisania. Pisania w zeszycie, pisania tutaj. Pisać gdziekolwiek. Więc uzupełniam dziennik,  zeszyt, kalendarz. Znowu pojawiają się karteczki z zapiskami, cytatami. I zaczęłam czytać. Po miesiącach abstynencji czytelniczej wróciły do łask książki. Cieszę się, bo tęskniłam. 


Magadalena88

środa, 10 grudnia 2025

Coma + Kraków

Czy mogło być lepsze połączenie? Coma w Krakowie ❤️

Kolejne muzyczne marzenie spełnione. Coma, którą usłyszałam wiele lat temu, pierwsza ich piosenka Leszek Żukowski, która towarzyszy mi w przeróżnych momentach, na różnych etapach, która do mnie wraca cyklicznie, niespodziewanie, a jednak bardzo potrzebnie. 

Pierwszy koncerty Comy na którym byłam był w Cisnej, w deszczową majówkę, w błocie, z piosenkami, które były tylko dobre, jakoś tam poprawne, tuż przed zawieszeniem działalności zespołu. Wtedy rozczarowanie. Dzisiaj spełnienie marzeń, wysłuchanie ulubionych utworów na żywo, pod sceną.

Wieczór spędzony z najlepszym człowiekiem. Cieszę się, że właśnie tym zespołem zrodziła się w nim miłość do muzyki. I że szuka swoich dźwięków, rytmów. Dzisiaj robiliśmy wspomnienia, każdy swoje, a także wspólne. Krzychu cudownie było Cię mieć przy sobie w trakcie spełniania marzenia. 

Ten wieczór zostanie na zawsze. 
To był naprawdę udany dzień.

sobota, 6 grudnia 2025

Mikołaja

To były dobre Mikołajki. Dzisiaj odbył się turniej charytatywny dla Maksa. Mask mieszka w miejscowości obok, rodzice potrzebują 16 mln zł na terapię genową w stanach. Kwota zwala z nóg. I nasza społeczność bardzo mocno się zaangażowała. Ja z koleżankami robiłyśmy challeng. I właśnie chłopaki z sekcji tenisa stołowego także zostali nominowani. Zrobili challeng, a także turniej. Kurde każda kwota się liczy, każda złotówka. To jest tak ważna. Ale też ważny jest rozgłos tej sprawy. A wczoraj byliśmy z M. na kolacji, którą Mój mąż w tajemnicy przede mną wylicytował. Pieniążki poszły na konto Maksa, a my spędziliśmy wieczór razem z przepysznym daniem. 
Także udało się zorganizować fajną imprezę. Cieszę się, że mogłam chociaż w ułamku pomóc mężowi i chłopakom w organizacji. I zobaczyć się z dawno nie widzianymi ludźmi. To był naprawdę fajny dzień.

czwartek, 25 września 2025

Śmierć

Kolejna śmierć na tym blogu... We wtorek odszedł od nas Marcina dziadziu... Miał 88 lat. To więcej niż moi dziadkowie. Mam tyle przemyśleń. Głowa mi wybucha. 2 tygodnie umierania, patrzenia jak jeden z ważniejszych ludzi dla Twojego męża gaśnie. Od razu pojawiają się pytania, że przecież mogliśmy być tam częściej. Mamy najbliżej. Mnóstwo opowieści z przeszłości, mnóstwo wspomnień. Dziadek był dobrym człowiekiem. Rzadko kiedy się odzywał jak siedzieliśmy przy stole. Raczej słuchał, tak jak mój M. Ale jak już otworzył usta to był przezabawny.  Nikt się tak uroczo nie wkurzał i nie przeklinał jak on. Tak można uroczo przeklinać. Oh jakże będzie go brakować. Mój syn ma to szczęście, że będzie pamiętał pradziadka. Był wyjątkowy. A ja nie mam już dość kogo mówić dziadziu... Przykro mi jest bardzo... Dziadek chorował na raka kości. Ostatni czas był ciężki, bolesny. Zmarł w domu, otoczony najbliższymi. Wszyscy zdążyli przy nim być. To pokazuje tylko jak było ważny dla nas wszystkich... Jutro jest pogrzeb. W naszą 20 rocznicę związku. Kolejna wrześniowa data do zapamiętania, do wyrycia w sercu... 

niedziela, 24 sierpnia 2025

Cmentarz

Jestem na cmentarzu. Tutaj nikt mi nie będzie przeszkadzał. Zatrzymałam się na chwilę przy moich. A jak już ruszyłam to nie powinnam się zatrzymywać. W słuchawkach ulubiona muzyka zapętla się nie przerwanie od kilku miesięcy. Czasami chciałabym żeby moje życie wyglądało inaczej. Czy robię coś w tym kierunku? Może jak dorosnę... Nie żeby było jakieś złe albo jak sobie powtarzam. Tak się uspokajam. Od kilku miesięcy moje życie to jeden wielki rolercoster. Dojeżdża mnie moja głowa, która nie może się uspokoić w żaden spokój. Huśtawki nastrojów mnie wykańczają. Mój organizm jeszcze walczy, ale ciągle mam jakieś dolegliwości. Robię dużo dla siebie, robię dużo dla mojej rodziny. Chociaż dzisiaj ich zostawiłam. Musiałam wyjść. Bo już nie miałam siły. Z boku ktoś by pomyślał, że zwariowałam, że po co się czepiam. Mam niewiele, ale dużo... A jednak czego mi brakuje. Spokoju. Nakręcam się jak wariatka. I chce wrócić do pisania. Takiego naprawdę. W zeszycie. Jak kiedyś. Myślę, że to mogłoby mnie uratować. Tylko dlaczego jeszcze tego nie zaczęłam. Dlaczego tylko myślę, a nie robię? 

piątek, 11 października 2024

15 lat

 Zbliżają się urodziny  Krzyśka... 15...  

Dużo mam przemyśleń  w sobie z tym związanych... Od 15 lat jestem mamą... Od trzech lat mama dwójki... Krzychu miał nas dla siebie przez dwanaście lat. Jest w drugiej klasie liceum. Nie pamiętam kiedy mnie przerósł...  Malutki chłopczyk. Naprawdę nie wiemy, że mamy w domu nastolatka. Jest spokojny, poukładany. Czy zawsze bezproblemowy? A skąd :) Telefon ma przyklejony do ręki. Czy się złoszczę na niego? Pewnie... Czy mam wyrzuty sumienia z tego powodu? Po tylu latach - zawsze... Nieba bym im przychyliła, zagłaskałabym na śmierć... Ale wiem, że wychowuję ich dla świata... Mały to taka iskierka, promyczek. Uwielbiamy go wszyscy.

 Przypomina mi bardzo jak to kiedyś było z Krzychem... 


Dużo się wydarzyło  w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Adrian od czerwca miał przepuklinę w pachwinie. Pod koniec sierpnia miał operację. Dużo nerwów, stresu. W połowie września zaczął przedszkole... Więc kolejne stresy tym razem dla niego, ale jest dobrze.

 Ładnie się adaptuje.


15 lat. Tyle nie żyje mój tato... Miałby 69lat... Nie sądziłam, że kiedykolwiek o tym pomyślę, ale brakuje mi go... Kopałby piłkę z naszymi chłopakami... Tyle wnuków... Czasami żal mnie dławi, że nie jest świadkiem tego jak każde z nas poukładało sobie życie... Czasami chciałabym usłyszeć co by powiedział o sportowcach, o sytuacji politycznej albo puścić mu ulubioną muzykę. Pokochał by youtuba i spotify.. Czas mija... Czy leczy rany? A skąd...

 Im więcej czasu minęło tym jest mi ciężej...


Magadalena88

Mama Krzysia

piątek, 26 stycznia 2024

Jadę

Jadę do Krakowa. A jutro do Wrocławia. Mój brat kupił mieszkanie, więc jest okazja żeby odwiedzić ukochany Kraków. A we Wrocławiu czeka na mnie moja przyjaciółka z rodziną. Matulką córeczka, partnerem i pieskiem. Wzruszam się na samą myśl o spotkaniu z nimi ❤️ z Elą znamy się 30 lat. Jak miałabym jej nie odwiedzić w tym szczególnym roku, pierwszym roku z córeczką... 
Adrian został z M i Krzychem. Drugi raz beze mnie w nocy. Ale pierwszy taki świadomy. On już mega dużo kuma, łapie w mig, naśladuje. Jest przyzwyczajony, że wychodzę, bo wróciłam do pracy rok temu. Ale mimo wszystko może być ciężko. Oczywiście jest zaopiekowany. Marcin jest w domu, moja mama także. Za pierwszym razem nie było mnie dwa dni, ale tylko jedną noc. A teraz wrócę w poniedziałek. W ogóle byłam w pracy rano. Więc tak na dobrą sprawę widziałam się z nim wczoraj całe popołudnie i dzisiejsze popołudnie. Trochę mało. Nie odklei się ode mnie jak wrócę. Z Krzysiem widziałam się jeszcze krócej. Dorasta, a ja to przegapiam... zasnęłam wczoraj z A, Krzychu na mnie czekał. Dzisiaj wyszłam przed 6 z domu, on jeszcze spał. Jak wychodziłam na pociąg to jeszcze go nie było... za wszystko trzeba płacić wysoką cenę... 

Ale jadę. Potrzebuję tego. W pracy nerwowy tydzień za mną... Ciągle albo praca, albo dom. Brakuje mi czasu dla siebie. Brakuje mi czytania książek, Brakuje mi spokojnego słuchania muzyki. Muszę coś zmienić. Albo raczej chce. A zmiany są ciężkie, czasem bolesne. A i chce spełniać marzenia. Takie małe. Dlatego w tym roku kolejny koncert. I to już w maju. I to z M 😍 tak, nigdy nie byliśmy. W ogóle nigdy nie byliśmy nigdzie sami. Szybko pojawił się Krzychu. Nie pamiętam życia bez niego, nie wyobrażam sobie życia bez niego. Mamy dobre życie. Dobrze nam razem. Lubimy się :) dużo przemyślenia mam w tej podróży, a to dopiero godzina ;) dużo ludzi w pociągu, wszyscy z telefonami, słuchawkami. Czy jak wyjmę książkę to będę dziwadłem? Być może 🤣 

Magadalena88 
Mama Krzysia
Mama Adrianka

piątek, 25 sierpnia 2023

Dwa lata

Dwa lata minęły niewiadomo kiedy. Adrian 17 miał urodziny. Nic specjalnego nie szykowaliśmy. Wyleczyłam się już z organizowania urodzin... Ale fajnie było upiec tort, zobaczyć jak próbuje zdmuchnąć świeczki:) zabawny jest bardzo. Nadal mamy wielką frajdę z tego że ten mały człowiek jest z nami. W idealnym momencie się pojawił... Niech nam rośnie silny, zdrowy, zawsze uśmiechnięty, zawsze szczęśliwy. 
To były trudne dwa lata, trudne pod różnymi względami. Ale też piękne. Fajny ten nasz chłopiec. 

Więź między Krzychem a Adriankiem jest niesamowita. Chyba żadne z nas nie jest tak cierpliwe jak Krzysiu. To on najwięcej mu tłumaczy i to on najwięcej go uczy. Uwielbiają się nawzajem. Nie wyobrażałam sobie, że to będzie taka fajna relacja. Dobrze im razem.

Czas leci. Chciałam robić podsumowanie co miesiąc, ale mi nie wychodzi. Daty, zdarzenia się zacierają.

Dopadają nas większe i mniejsze problemy. Nie mogę się pozbierać po kontuzji kostki. Ba nie mogę się pozbierać po ciąży 🤰 
Wakacje dobiegają końca. Krzysiu od września zaczyna naukę w liceum. W ogóle z bardzo dobrym świadectwem skończył podstawówkę. Egzamin rozniósł. Jesteśmy ogromnie z niego dumni. Oby tak było nadal. A jak nie będzie to i tak będziemy go akceptować.

Magadalena88

środa, 15 marca 2023

Grudzień, styczeń, luty

Zero regularności. Nie wiem ile pamiętam z tych miesięcy. Niewiele. Dni lecą szybko. Zima szybko zleciała. Była długa, deszczowa. Grudzień był szary i ponury. W styczniu dowaliło śniegu. W lutym też. Teraz dni są już długie, wychodzimy dwa razy na podwórko jak nie ma wiatru. Czuć już wiosnę. Ptaki śpiewają, jest coraz cieplej.
Drugie święta z Adrianem. Było spokojnie. Jak było dużo ludzi to później była kiepska noc. Zęby się przebiły, skoki rozwojowe też odczuwamy. No i mój powrót do pracy. Adrian ma ogromny lęk separacyjny. Jeszcze na początku mówiłam mu, że wychodzę, ale teraz częściej wymykam się ukradkiem albo mama lub Marcin muszą go zająć. Serce pęka... Jesteśmy od listopada (a może to już był grudzień) na jednej drzemce. Trudno było go położyć w dzień drugi raz więc powoli przeszliśmy  na jedną drzemkę. I tak jakby wszystko się poukładało. Ale nadal usypiamy go na rękach. Poza tym śpi ze mną w łóżku. Tak. Pozwoliłam na to. Miałam dwa wyjścia : albo chodzić jak zombie do pracy  po nie przespanej nocy i próbach uśpienia go na fotelu, albo wziąć go do łóżka i spać choć kilka godzin jednym ciągiem. Wybrałam wzięcie dziecka do łóżka. Czy jest lepiej? Sama nie wiem. Kopie mnie, wierci się, rano budzimy  się w poprzek łóżka :) ale jakoś śpimy. Oczywiście noce są różne. Nadal się karmimy. Chociaż ostatnio pomyślałam sobie, że spróbuję go położyć obok siebie bez karmienia. I zasnął. A czasami są takie poranki, że ja wychodzę, a mały jeszcze śpi więc go nie karmię. Powoli Sama układam sobie w głowie odstawienie. 19 miesięcy drogi mlecznej. Czy się tego spodziewałam? Nigdy. Adrian rozwija się super. Pod koniec stycznia zaczął chodzić :D to była dla mnie ogromna radość. I wielki kamień spadł mi z serca. Czasami myślałam, że nigdy nie zacznie chodzić. A teraz  śmiga. I minęliśmy etap przewracania się. Po prostu stanął i poszedł tak pewnie na nóżkach. A jakieś dwa tygodnie temu kupiliśmy  mu buty. Więc wychodzi z wózka i spacerujemy. Dzisiaj poszliśmy na taką naszą trasę potocznie przez nas nazywaną na krótkie dookoła :) i on szedł. To mogło być ze 700 metrów może nawet więcej. Ba mały do domu nie chciał wracać. Jest charakterny. Dużo się dzieje, jest w nim dużo emocji co pokazuje dużo zachowań z krzykiem jak coś idzie nie po jego myśli... Ale i tak jest cudowny ❤️

A starszy przygotowuje się do konkursu. W przyszłą sobotę na etap wojewódzki. Etap rejonowy napisał na 100 % 🤯 rozwalił nam tym głowy. Było kilkanaście takich osób. Ale kiedy słyszysz od nauczycielki od matematyki, że konkurs był trudny i że ona nie rozwiązała jednego zadania to pękasz z dumy :) wzruszona jestem bardzo. Także przygotowuje się cały czas. Mam dużą pomoc w min. M także. Bo jak jestem w pracy  na drugiej zmianie to Krzysiu pomaga przy małym. Ma świetne podejście do niego. Wszystko mu tłumaczy, jest cierpliwy. Pięknie się z nim bawi. Oczywiście są sytuację kiedy nastolatek ma dosyć i ucieka do swojej dziupli ;) 

Magadalena88

czwartek, 8 grudnia 2022

Wrzesień, październik, listopad

A miało być regularnie :) wyszło jak zwykle.
Wrzesień przyniósł upragniony deszcz. Na miesiąc. Kto nie wykopał ziemniaków w sierpniu musiał czekać na lepszą pogodę. Która nadeszła w październiku. Było zimno, deszczowo. Ale spacerowaliśmy. Dzień był długi. Adrian dostał kataru, zaczęły się wyrzynać czwórki. Dni były ciężkie przez katar. Usypianie było ciężkie. Więc przestałam go usypiać w łóżeczku. Lądował na rękach. I tak jest po dziś dzień. Krzychu zaczął ósmą klasę. Pojawiła się też szansa aby wziąć udział w konkursie kuratoryjnym. Jeśli będzie laureatem to zostanie zwolniony z egzaminu na koniec szkoły. Przygotowuje się do konkursu z matematyki. I we wrześniu przyjechała moja przyjaciółka z Londynu na dwa miesiące. Przyjechała ze swoim pieskiem. Było dużo spacerów, dużo rozmów. 

Październik przyniósł uspokojenie w pogodzie. Było ciepło, słonecznie. I nawet kilka drzemek było na podwórku. Niewiele pamiętam z października.  Odpoczywałam. Spotkałam się z koleżankami z klasy.

Listopad to już były przygotowania do powrotu do pracy. Badania, zakupy. I coraz dłuższe wyjścia z domu. M zaczął częściej usypiać małego, bo ja też pracuje na drugą zmianę. Z racji tego że jeszcze się karmimy to pracuję po 7 h. Adrianin jest coraz bardziej aktywny. Chodzi przy ścianie, przy meblach. Po schodach do góry idzie. Kabaret z nim czasami. 
Krzysiu skończył 13 lat. Dorasta nam. Za szybko. A ja wróciłam do pracy. Mama zajmuje się Adrianem. Dzień jest krótki, dni szybko uciekają...

środa, 14 września 2022

Sierpień

Sierpień obfitował w upały. Jak było gorąco. Czekaliśmy także na roczek Adriana :) który wydaje się, że bardzo szybko zleciał. Mały zrobił nam niespodziankę i na roczek zaczął czworakować :D niektóre maluchy już chodzą, nas cieszyło jednak, że ruszył z miejsca. W ogóle ostatni miesiąc, pięć tygodni to jest ogromny rozwój. Zaczął wstawać na nogi gdzieś w połowie lipca. Teraz nie ma dla niego żadnej przeszkody, wszędzie jest go pełno. Ja jestem tym uradowana. Oczywiście czekam na pierwsze kroki. Ale dajemy czas. Nie przyspieszamy. Jest coraz bardziej odważny. Chodzi przy meblach, bokiem. To kolejny etap w rozwoju. Ale jeszcze nie stoi sam, ale coraz częściej puszcza się i trzyma tylko jedną rączką. Cudownie jest mieć go w domu. I Krzysiu jest śmielszy do niego. Chętniej bierze go na ręce, podnosi, bawi się z nim. Zabawia go. Tworzy się więź. A Adrian na widok Krzysia to piszczy :) to są cudowne chwile. Zostawiam wtedy wszystko i przyglądam się im. To już nie wróci, nie powtórzy się. 


Upalne lato odeszło. Sierpień trzymał w szponach upału do końca. W tamtym roku było gorąco, ale końcówka była deszczowa. Ciepło było ale padało. Pamiętam, bo czekałam na jakiś odpowiedni moment żeby zabrać małego na podwórko. Ale w tym roku to chyba każdy miał dosyć. Przyszły chłodne noce w końcówce sierpnia co przyniosło nieco ulgi. Ale odchodzącego lata zawsze jest szkoda. Dni stają się krótki. Spacery o 19 robią się niemożliwe. Poranna godzina spacerów też nam się przesunęła. Skończyła się swoboda w siadaniu na suchej ziemii. Nadszedł wrzesień, początek roku szkolnego. Krzysiu jest już w ósmej klasie. Jesień widać wszędzie. Liście się przebarwiają miesiąc szybciej. Jest też upragniony deszcz. Jakże nam wszystkim potrzebny. Ptaki odleciały. A ja pokazuje małemu ten nowy dla niego, jesienny świat 


sobota, 30 lipca 2022

Lipiec

Upały, urodziny, szpital.
W zeszłym roku były upały. W tym roku też. W tamtym roku będąc w ostatnich tygodniach ciąży myślałam że umrę. Teraz także unikam słońca. Z Adrianem potrafimy już o 7 rano być na spacerze. Kiedy jest czym oddychać. A tak od 9 do 17 czasami 18 jesteśmy w domu. 
Opowiadałam Krzysiowi, że kiedy ja byłam dzieckiem to zdarzały się ciepłe lata. Pewnie temperatura osiągała 30 st, ale na pewno nie tak długo. To mogło być kilka dni w lipcu,z kilka w sierpniu. Ale nie prawie miesiąc. 

Adrian zaczął kombinować ze wstawaniem na nogi  :) jest uroczy. Za chwilę będzie miał rok. Rok, który niesamowicie szybko minął. 
A Krzysiowi minęła połowa wakacji. Korzysta, leniuchuje, śpi bardzo długo.

Na moje urodziny mąż mnie zaskoczył i dostałam piękny bukiet kwiatów :D

Niestety ostatni tydzień minął nam na chorobie małego. W niedzielę zaczął gorączkować. Miał po 39 st. We wtorek byliśmy u doktorki. W środę dostał wysypki. Trzydniówka. Niestety w czwartek zauważyłam popołudniu problem z jego prawa nogą. Bo nie pozwalał mi się swobodnie przebrać, zmienić pieluchy. W piątek byliśmy znowu u doktorki. Jesteśmy na oddziale dziecięcym. Mały nie ma zapalenia biodra. Usg pokazało że wszystko z bioderkiem jest w porządku. Wczoraj badania z krwi były w normie. Dzisiaj został lekki stan zapalny. Zostajemy do jutra. Zobaczymy co jutro się okaże. Adrian dostaje tylko ibuprom przeciwzapalnie. To mogę też mu w domu podawać.

A ja zmartwiona, głowa mi pęka. Ręce mam już do kostek, bo ze mnie nie schodzi... Do tego jest tak niesamowicie gorąco...
Idzie burza...

poniedziałek, 4 lipca 2022

Maj, czerwiec

Oczywiście nie pamiętam już co działo się w maju... Jednak 9 miesiąc życia Adriana przyniósł nam ogromny skok rozwojowy. Usiadł, z siadu kombinuje w czworaki, pełza po całym domu. Dłonie zrobiły się mega sprawne. Przeszliśmy na dwie drzemki,wyszedł kolejny ząb. I postanowiłam iść za ciosem i w końcu wziąć się za naukę samodzielnego zasypiania. Pierwsze odłożenie do łóżeczka było bardzo ciężkie. A na drugi dzień już dużo lepiej. Pewnie od jakiegoś miesiąc Adrian zasypia sam na noc w swoim łóżeczku. Zajmuje mu to około 20 minut. I muszę być w pokoju. Ale już go nie noszę na rękach. Mam  swój rytuał, który powtarzamy codziennie. Coraz częściej udaje mu się też zasnąć w dzień w łóżeczku. Także to jest duży sukces. 

Krzysiu skończył z wyróżnieniem siódmą klasę. Jesteśmy niesamowicie z niego dumni. W ogóle nie odczuwamy, że mamy w domu dorastającego chłopaka. Jest grzeczny, poukładamy, mega inteligentny, zabawny. Zaskakuje nas swoją wiedzą. Przyszedł taki moment, że to on opowiada nam różne ciekawe rzeczy. On nam tłumaczy a nie my jemu. 

poniedziałek, 16 maja 2022

Kwiecień

Jaki był? Chorowity. W ogóle Krzychu choruje od lutego. Cały czas coś. Nie wiem czy to po tej operacji. Ma rozwalony układ odpornościowy  po 25 dniach kuracji antybiotykowej. Ten antybiotyk był na bolerioze. Ale w trakcie jego brania dostał gorączki, bolało go gardło. Teraz jest to samo. I znowu antybiotyk. Miesiąc przerwy między jednym a drugim lekiem. Na szczęście Adrianowi nic nie jest.


 A my byliśmy chorzy po świętach wielkanocnych. Znowu ja, M i mój brat. Ale ja chyba w życiu nie byłam tak chora. Albo wszystko zostało tak spotęgowane przez to, że nie każdy lek mogę przyjąć. Bolało mnie gardło, miałam gorączkę i suchy kaszel. Skończyło się na antybiotyku. Marcin wybrał aż dwa, bo ten pierwszy w ogóle nie pomagał... Dwie noce były tragiczne. Gardło bolało mnie nawet kiedy nie połykałam śliny. To było okropne uczucie. I znowu dzieciom nic nie było. Tzn Krzychu właśnie był chory jakieś dwa tygodnie przed nami. Więc może od niego się zaczęło tylko potrzebowało czasu aby się rozwinąć. A najgorsze było to, że w lany poniedziałek przyjechały moja siostry z rodzinami. I u jednej z nich też wszyscy byli chorzy. I M sprzedał wirusa swoim rodzicom. Czy to był covid? Nie wiemy. Pani doktor nie wysłała nas na testy...

I przyszła wiosna. Ale dopiero w maju. Przynajmniej u nas. Wszystko zaczęło się zielenić na początku maja. Kwiecień był deszczowy. A maj jest z temperaturami letnimi. W końcu można wyjść dwa, trzy razy na spacer. Nie trzeba kurtki ani czapki. Adrian polubił się z wózkiem. Ale dopiero jak zmieniłam na spacerówkę. I zaczyna siedzieć. Jak się go biernie posadzi... A nie o to mi chodziło. Powinien usiąść sam. Ale też nie wiele robię w tym kierunku... A powinnam chociaż kilka minut dziennie. Dzisiaj się udało trochę go ponaciągać :) chciał współpracować. Rośnie jak na drożdżach. Radosny, komunikatywny. Pełza po całym mieszkaniu, kombinuje. Szczęście nasze małe. 
Bracia :) bawią się ;)

I wiadomość miesiąca! Zdjęłam aparat! Po czterech długich latach. Doktorka mnie zaskoczyła, że ściągamy. I to był szczęśliwy dzień:) już naprawdę od roku nic się nie zmieniało jeśli chodzi o moje zęby. Ja jestem bardzo zadowolona.


Magadalena88

środa, 30 marca 2022

Luty, marzec

Luty nas wszystkich przeorał... szczególnie końcówka.
Na początku wyszły Adrianowi dwa zęby, tzn jeden na początku miesiąca, a drugi pod koniec. Przez dwa dni był marudny. Niech każde dziecko tak ząbkuje. Bez gorączki, biegunki. W połowie miesiąca Krzysiu wylądował w szpitalu w Rzeszowie na oddziale chirurgii dziecięcej. Tym razem z prawym jądrem. Marcin był z nim przez cały czas. Niestety skończyło się operacja. Dużo stresu, nerwów. Ja z maluchem byłam w domu. Wszystko skończyło się dobrze. Krzysiu doszedł do siebie. Zaraz po poczcie w szpitalu miał wizytę u ortopedy. Bo chcieliśmy  sprawdzić jego biodra. Zrobili mu prześwietlenie. Na szczęście wszystko dobrze. Ale lekarz dał skierowanie na szczegółowe badania. I Krzysiu ma bolerioze... Właśnie wczoraj był z M u lekarza do którego również Marcin chodzi. Dostał antybiotyk na 25 dni... Mam nadzieję, że poradzimy  sobie z tym... 

Kiedy wybuchła wojna ja wpadłam w panikę. Od razu mówię do M że trzeba dzieciom wyrobić dokumenty, paszporty, dowody. Przez dwa dni oglądałam i czytałam wszystko. To mnie dobijało. W końcu odłożyłam telefon. Czerpię źródło informacji tylko z jednego konta na instagramie. Nie mogłam przestać o tym myśleć. Te kobiety, te biedne dzieci. Przecież my mieszkamy 40 km od przejścia w Krościenku... Przygotowałam ubranka po Adrianie, koce, spakowałam też pieluchy, które były już za małe na małego. Koleżanka zabrała to do punktu zbiórki. Jeszcze pluszaki muszę wyprać, bo zbierają u nas w szkole. 

Myśl o tym, że miałabym zostawić wszystko za sobą i uciekać mnie paraliżuje. Tu jest nasze życie, dom, rodzina, przyjaciele. Wszystko co znamy i kochamy. Ale złożyliśmy wnioski o dowody dla dzieci. Putin jest nieobliczalny... Niewiadomo co może się jeszcze wydarzyć.

Marzec w miarę spokojny. Przedwiośnie, przesilenie trochę daje się we znaki. Mam  za sobą kilka pięknych, przyjemnych ciepłych dni. Kombinezon już jest spakowany, śpiworek do wózka także. Ptaki śpiewają. Wszystko powoli puszcza pąki. Adriana wyjmuję z wózka, jest żywo zainteresowany wszystkim co go otacza. I skończyliśmy rehabilitację. Odwracał się na brzuch, ale przestał. Leniuszek z niego. Jednak co mogły z nim zrobić to zrobiły. Wiem co w domu z nim robić, jak ćwiczyć. To będziemy działać. Dzisiaj byliśmy do szczepienia. Waży 9200g. Pewnie ciężkie popołudnie przed nami. Ale damy radę 💪

wtorek, 22 lutego 2022

Data

22.02.2022
Chciałam mieć te liczby tutaj. Tak samo czytane od tyłu, odbicie lustrzane, do góry nogami też to samo. Mogłam jeszcze poczekać do 22.22 :) 
Czy coś się dzisiaj wydarzyło? Dzień jak codzień. Adrian obudził się o 5. Zjadł i zasnął jeszcze na jakąś godzinę. Jedzenie, usypianie. Zupkę dla niego miałam. Spacer. Troska o Krzysia. Był krótki, szybki spacer z Adrianem, bo wiało i było mroźno, ale przyjemnie.
Była ciocia. Później druga. I odwiedziny mojej Oli :) ze swoją cudowną córeczką, Lenką. Spędziłyśmy dwie fajne godziny.  
M. Pojechał na trening. Mama pomogła mi wykąpać małego. 
Teraz oglądamy serial. Znalazłam też kilka chwil na poczytanie książki. 
To był dobry, fajny dzień. Czuję wdzięczność. Jutro tłusty czwartek. Kolejny dzień. Idzie wiosna :)

Magadalena88
Mama Krzysia
Mama Adrianka

piątek, 18 lutego 2022

Styczeń

Już chyba nie wiele pamiętam ze stycznia. Byliśmy do szczepienia w połowie miesiąca. Adrian ważył wtedy 7900g. Pediatra stwierdziła, że muszę go już dokarmiać. Miał 5 miesięcy. Dostaliśmy też skierowanie na badania. Sprawdziliśmy żelazo. Było w normie, ale takiej dolnej. Dlatego zdecydowałam się rozszerzyć dietę Adriankowi. Bo lepiej mu to żelazo podać w diecie niż w postaci leku. Oczywiście wyniki skonsultowałam z panią doktor. Ale i tak poczekałam jeszcze dwa tygodnie zanim zaczęliśmy podawać coś innego niż moje mleko. Bardzo chciałam metodą BLW. Podoba mi się takie podejście. Jednak Adrian nie współpracuje ;) tylko żeby nie było tak jak z chustą ;) już chwilę je papki to może spróbuje znowu kawałki. Także przygoda z zupkami rozpoczęta. Mały je chętnie. W ogóle to wszystko by jadł. 


Mamy też pierwszego zęba :) jest to lewa dolna jedynka. Szybko :) Krzysiu miał chyba z 8 miesięcy jak mu wyszedł pierwszy ząb, a Adrian 5,5 :)

No i mały jest już z nami 6 miesięcy 

Czas leci jak szalony...

Niestety były też chwile mniej radosne. I dotyczyły Krzysia. Ferie zaczął pobytem w szpitalu... Przeszedł operację usunięcia przydatku z prawego jądra. W listopadzie 2018 przeszedł to samo tylko na lewym jądrze...  Dużo stresu, nerwów, strachu. M był cały czas z nim. Krzysiu zmartwiony, przestraszony. Ale jak już wiedział, że to jest to samo to się uspokoił. Wiedział co go czeka. Powoli dochodzi do siebie, ma jeszcze antybiotyk. A za dwa tygodnie do kontroli. 

Magadalena88



poniedziałek, 3 stycznia 2022

Listopad, grudzień

Listopad zaczęliśmy od szczepienia. Adrian płakał bardzo. Nie ma się co dziwić. Był 4 razy ukłuty igłą. Marcin go trzymał. W ogóle M bardzo przeżył to szczepienie. Te pierwsze trzy miesiące życia Adriana były dla nas jedną wielką emocjonalną huśtawką... 

W listopadzie także były urodziny Krzysia. 12 :) Krzysiu jest już dużym chłopcem. Jest rozsądny, mądry. Nadal bardzo ostrożny. Kochany. Teraz już jest starszym bratem. Też ma dużo radości z obecności Adriana. 9 listopada Krzyś skończył 12 lat, a Adrian 12 tygodni.

Grudzień był spokojny. Chociaż przeszliśmy pierwszy katar u małego. Spadł śnieg. Już dawno nie było białych świąt. Dzisiaj już nie ma śladu po śniegu. Adrianek zaczął też intensywny rozwój. Myślę, że ma na to wpływ także rehabilitacja, którą zaczęliśmy ma początku miesiąca. Mały ma wzmożone napięcie mięśniowe. Byliśmy u neurologa. Neurologicznie rozwija się prawidłowo. Ale napięcie samo w cudowny sposób nie zniknęło. Dlatego jeździmy na masaż i ćwiczenia. Ja widzę efekty. Mały zaczął kręcić się na brzuchu wokół własnej osi. Przy naszej pomocy odwraca się z plecków na brzuch. Także działamy. 
Święta minęły szybko. Bez tłumu tym razem. U jednej z sióstr była kwarantanna, bo covid. Szwagier wylądował w szpitalu i nadal zmaga się z powikłaniami. Najstarsza siostra nie przyjechała, bo Szwagier pracował i jej dzieci też były jakieś przeziębione. Za to brat nie zawiódł. Przyjechał kilka dni przed, był tydzień i jak łyknął świeżego, bieszczadzkiego powietrza to pojechał chory do Krakowa. Tylko jedna z sióstr nas odwiedziła w tym roku. Pierwsze święta z Adrianem. 12 z Krzysiem. W pewnym momencie M się mnie zapytał które to święta razem. Nie ważne które, ważne, że nadal razem :) pamiętam, że Krzysiu swoją pierwszą wigilię przespał, Adrian leżał w kołysce. Całkiem inaczej. W ogóle wszystko jest inaczej niż z Krzysiem. Nie lepiej, nie gorzej. Po prostu inaczej. Sylwester jak co roku z M spędziliśmy przed tv. To już też nasza tradycja. Jedno co się zmieniło to, to że Krzyś poszedł do kolegi. Dziwnie nam było bez niego. Świadomość, że wyszedł z domu na noc mnie nie zabiła. Ale jeszcze nie ma się o co martwić. Nie pojechał na imprezę do sąsiedniego miasta tylko był kilka domów dalej. Dorasta nam nasze maleństwo... 

Jesteśmy zdrowi, zadowoleni, szczęśliwi. Czuję wdzięczność razy milion za moich chłopaków. Za całą trójkę. 


Równy rok dzieli te zdjęcia. Jejku... Wzruszenie odbiera mi mowę. Myśl o ciąży mnie przerażała... Bałam się o wszystko. Dzisiaj jestem spokojna. Rok 2021 upłynął nam na czekaniu na Adriana. To było wyzwanie. Nie byłam w pracy w zeszłym roku ani jednego dnia. Pierwsze wakacje od 9 lat spędzone w domu, z Krzysiem. To się zdąży jeszcze tego roku. Później wrócę do pracy. Żadnych planów, oczekiwań. Cieszymy się Adrianem, tym jak się rozwija. Patrzymy na to z radością. I jest jeszcze Krzysiu, który zaskakuje mnie i M ilością wiedzy jaką zdobywa codziennie. Z nim jest inne rodzicielstwo już, bo taki stary maleńki. Już nie dziecko, jeszcze nie dorosły, prawie nastolatek. Kocham na zabój, dumna jestem z niego, uwielbiam jego wygłupy. Tylko czekamy aż Adrian nie będzie chciał się od niego odkleić. Mam nadzieję, że stworzą fajną więź między sobą.

Magadalena88
Mama Krzysia i Adrianka