sobota, 11 lipca 2015

Z racji tego, że u mojej najstarszej siostry trwają intensywne prace na budowie z maleństwem przyjedzie do nas prosto ze szpitala. Jeszcze nie wiemy kiedy to nastąpi, ale przygotowania trwają aby powitać nowego członka rodziny :)) Więc piorę ubranka :)) Gdyby sznura nie zasłaniały drzewa to sąsiedzi pomyśleli by, że szykuję się do porodu. Siostra będzie u nas jakiś miesiąc. Już przygotowałam półki w meblach aby się pomieścili. Czeka mnie jeszcze generalne sprzątanie pokoju i przemeblowanie :) Ja sama się cieszę jakby to moje miało być. A M. chodzi i powtarza, że takie małe będzie nam płakało za scianą :)) Także jeszcze dwa prania w poniedziałek mi zostają do zrobienia. Ubranek jest tyle, że moja siostra będzie tylko dziecko przebierać :))

Magadalena88

czwartek, 9 lipca 2015

Lipiec...

Lipiec obfituje u nas w urodziny... Zaczyna moja siostra Ania pierwszego... Gdyby tato żył kończył by dzisiaj 60 lat... Są także bliźniaki urodzeni 19 lipca. Później ma urodziny mój brat i ja. I wczoraj dowiedziałam się, że moja siostra będzie miała cesarkę za dwa tygodnie. Termin ma na 9 sierpnia, ale od dawna mówi, że nie dotrzyma. Także kolejne dziecko będzie z lipca :) Cały lipiec powinniśmy świętować. 

Jest 8.30 a mnie żal i złość dusi od rana... Siedzę i płaczę... Kolejny wnuk albo wnuczka urodzi się mojemu tacie... Ósme cudowne dziecko w rodzinie... A on tego nie widzi.... Nie cieszy się tym razem z nami... 

Najgorsza jest właśnie taka świadomość, że go nie ma.... Nadal to jest bardzo mocne uczucie... A przecież mija sześć lat od jego śmierci... Nadal przypominam sobie pewne sytuacje z nim... Zastanawiam się jak by komentował to co dzieje się w polityce czy sporcie... 

Oj źle mi dzisiaj...

Magadalena88

środa, 8 lipca 2015

Upały!!!!

Tak, ja uwielbiam... Ale nie wtedy kiedy muszę dojechać do pracy... Te 10 km bez klimy to katastrofa... No, ale dojeżdżam cała spocona i zła... Tak zła, bo jest wąsko, nie ma gdzie wyprzedzić... A ruch na drodze jest dosyć duży. Pełnia sezonu to z Polski ludziska zjeżdżają w Bieszczady... I dobrze. Inaczej nie miałabym pracy. Wszystko ok tylko ten dojazd... Do niedzieli będę miała drugie zmiany (niech nikt nie pyta dlaczego, zaakceptujcie taki stan rzeczy. Wystarczy, że musze tłumaczyć całej rodzinie dlaczego tak jest a nie inaczej... ) za to wczoraj po mojej zmianie M. wrócił wcześniej do domu i wylądowaliśmy w rzece :)))) Woda jak marzenie... No cudowna... Krzyś pływał na kółku i w końcu było dużo dzieci nad wodą. Nasza rzeczka jest płytka i bezpieczna. Oczywiście na tyle na ile rzeka może być bezpieczna. Bardzo mnie cieszy fakt, że wczoraj razem z małymi dziećmi byli także rodzice albo starsze rodzeństwo jak w przypadku kolegi Krzysia. Poza tym kąpielisko, jeśli można tak nazwać wodę która sięga M do połowy ud, dla dzieci jest głębokie, ale jeśli są dorośli to ok. Dziwię się natomiast mojej mamie, która 20 lat temu puszczała swoje szalone dzieci nad wodę bez opieki... Naprawdę nie wiem jak ona mogła to robić... Człowiekowi teraz się zdaje, że było nie wiadomo jak głęboko :) A po prostu byliśmy mali... Niestety zdjęć brak z wczorajszej wyprawy, bo aparat szlag trafił na amen... A jutro jadę do miasta wywołać zdjecia z naszych wakacji. Kupię album i będzie prawdziwa pamiątka z wakacji :))))

O i tak wyszło tak o wszystkim i o niczym. Lecę dalej, bo zaraz się rozpuszczę przed kompem :P





W Międzyzdrojach zrobiliśmy 3 zdjęcia. To jest jedno z nich :)





Moje chłopaki, a za nimi widok na Zatokę Szczecińską. 





A tutaj widok na wyjście z portu. Krzyś przechrzcił Świnoujście na Świntucha... Ta latarnia doprowadziła mnie prawie do zawału serca, ale wdrapałam się :))


Mało dokuczliwych upałów życzę wszystkim.
Magadalena88

wtorek, 30 czerwca 2015

Pora wrócić do rzeczywistości... A to nigdy nie jest przyjemne... Brak czasu... No, ale jak się robi cztery prania i od razu wpada w wir sprzątania całego domu to jak czas ma być? Poza tym od wczoraj jest u nas moja siostrzenica i już są zgrzytu w relacjach z Krzyśkiem. Jutro przyjeżdża Ania z dziećmi. Ale po to byliśmy na wczasach żeby teraz mieć mnóstwo energii na spotkania z rodziną :)) 
Dzisiaj także wróciłam do pracy. Mam jednak w sobie duuużo uprzejmości do klientów :)


A było bardzo fajnie. Tylko szybko minęło... Niestety pogoda nam nie dopisała... Mieliśmy tylko jeden dzień bardzo słoneczny i przyjemne... Wtedy można było sobie poleżeć... 





To zdjęcie poniżej M. zrobił mi w pierwszy dzień.. Było wtedy bardzo zimno i wietrznie. Na zdjęciach tego nie widać...




A tutaj za nami jest Turkusowe Jezioro :)
Najlepsza atrakcja jaką udało nam się zobaczyć :)


Rozwaliłam aparat więc większość zdjęć pochodzi z telefonu męża. Postaram się dodać więcej zdjęć. Wszystkie mam w planie wywołać i zrobić album. Jest ich 300 :)) M. pstrykał wszystko i wszędzie. Ale nie mamy ani jednego zdjęcia we trójkę. Typowe dla nas :P

Mimo wszystko warto było jechać 15 godzin. Wymęczeni dotarliśmy na plażę ale reakcja M. na widok jest nie doopisania :P Krzyś także szczęśliwy. 
A to najważniejsze :))

Magadalena88

piątek, 26 czerwca 2015

Jutro ostatno dzień nad morzem... Z całego tygodnia tylko dzisiaj było pięknie. Więc nas spiekło :) wyglądamy jak raki :) Krzyś został oczywiście posmarowany, ale tam gdzie przeoczyłam ma czerwone plamy. Powiedział mi żebym go jutro niesmarowała, bo on chce się opalić :))

Eh... W niedzielę skoro świt wyjeżdżamy... Żal odjeżdżać. Fotorelację zrobię już z domu.
Magadalena88

czwartek, 18 czerwca 2015

Truskawkowy szał nadal trwa. Wczoraj robiłyśmy z mamą dżem :)) A że była Alicja z chłopakami to był to nie lada wyczyn :) dzisiaj na tak mały sklepik w jakim pracuję sprzedałyśmy 40 łubianek truskawek... Ja już trochę mam ich dość.... A że ostatnio mało mnie tutaj to nikt nie wie, że moja Mery jest w sanatorium. Po drugiej stronie drogi gdzie pracuję. Nie mieli jej gdzie wysłać aż do Polańczyka. I wczoraj miałam pierwszą zmianę więc kupiłyśmy truskawy i zabrałam ją do domu, a wieczorem szwagier jechał na nockę i zabrał ją z powrotem . Także widzę się z mama codziennie. Ale niech odpoczywa. Noga się usprawniła dzięki ćwiczeniom. I mama schudła już kilogram. Więc jest dobrze :)

A ja własnie skończyłam prasowanie przed jutrzejszym wyjazdem... Niestety prognoza pogody nie zapowiada się optymistycznie... Ma padać, cały tydzień...  Ale i tak niesamowicie cieszymy się na ten wyjazd!

Jutro jeszcze mam pierwszą zmianę, ale po 14 zapominam o mojej pracy... 

Magadalena8

czwartek, 11 czerwca 2015

Truskawkowe szaleństwo...

Truskawki, truskawki, truskawki...
Ze śmietana, rozduszone, zblendowane... 
Krzychu preferuje posiekane i tylko z cukrem :) Słoiki z kompotami przygotowane. Zimo nadciągaj :) Na razie tylko truskawki się znalazły z słoikach, ale dzisiaj już w mieście widziałam czereśnie :) I czekam aż nasze wiśnie dojrzeją :) uwielbiam czerwiec także za świeże owoce... Poza tym pogoda dopisuje. jest słonecznie, upalnie... I ogłaszam wszem i wobec, że 19 jedziemy nad morze! Domek już zarezerwowany, zaliczka wpłacona. nie mogę się doczekać! A i pogoda zamówiona :)) A teraz dosyć żartów... Doktor od słuchu radzi zmianę klimatu dla naszego syna. Więc my za tym i nad morze... Na testach nic Krzysiowi nie wyszło. I w końcu przestał kaszlać. Bo jeśli katar się nasila to nie słyszy. A wczoraj katar odpuścił i dziecko było całkiem inne.  No a ja mam kamienia w nerce. Mam nadzieję, że nie będzie chciał tylko opuścić mojego ciała jak będę się na plaży wygrzewać...

A teraz pora zbierać się na drugą zmianę...

Magadalena88