Krzysiu skończył z wyróżnieniem siódmą klasę. Jesteśmy niesamowicie z niego dumni. W ogóle nie odczuwamy, że mamy w domu dorastającego chłopaka. Jest grzeczny, poukładamy, mega inteligentny, zabawny. Zaskakuje nas swoją wiedzą. Przyszedł taki moment, że to on opowiada nam różne ciekawe rzeczy. On nam tłumaczy a nie my jemu.
poniedziałek, 4 lipca 2022
Maj, czerwiec
Oczywiście nie pamiętam już co działo się w maju... Jednak 9 miesiąc życia Adriana przyniósł nam ogromny skok rozwojowy. Usiadł, z siadu kombinuje w czworaki, pełza po całym domu. Dłonie zrobiły się mega sprawne. Przeszliśmy na dwie drzemki,wyszedł kolejny ząb. I postanowiłam iść za ciosem i w końcu wziąć się za naukę samodzielnego zasypiania. Pierwsze odłożenie do łóżeczka było bardzo ciężkie. A na drugi dzień już dużo lepiej. Pewnie od jakiegoś miesiąc Adrian zasypia sam na noc w swoim łóżeczku. Zajmuje mu to około 20 minut. I muszę być w pokoju. Ale już go nie noszę na rękach. Mam swój rytuał, który powtarzamy codziennie. Coraz częściej udaje mu się też zasnąć w dzień w łóżeczku. Także to jest duży sukces.
poniedziałek, 16 maja 2022
Kwiecień
Jaki był? Chorowity. W ogóle Krzychu choruje od lutego. Cały czas coś. Nie wiem czy to po tej operacji. Ma rozwalony układ odpornościowy po 25 dniach kuracji antybiotykowej. Ten antybiotyk był na bolerioze. Ale w trakcie jego brania dostał gorączki, bolało go gardło. Teraz jest to samo. I znowu antybiotyk. Miesiąc przerwy między jednym a drugim lekiem. Na szczęście Adrianowi nic nie jest.
A my byliśmy chorzy po świętach wielkanocnych. Znowu ja, M i mój brat. Ale ja chyba w życiu nie byłam tak chora. Albo wszystko zostało tak spotęgowane przez to, że nie każdy lek mogę przyjąć. Bolało mnie gardło, miałam gorączkę i suchy kaszel. Skończyło się na antybiotyku. Marcin wybrał aż dwa, bo ten pierwszy w ogóle nie pomagał... Dwie noce były tragiczne. Gardło bolało mnie nawet kiedy nie połykałam śliny. To było okropne uczucie. I znowu dzieciom nic nie było. Tzn Krzychu właśnie był chory jakieś dwa tygodnie przed nami. Więc może od niego się zaczęło tylko potrzebowało czasu aby się rozwinąć. A najgorsze było to, że w lany poniedziałek przyjechały moja siostry z rodzinami. I u jednej z nich też wszyscy byli chorzy. I M sprzedał wirusa swoim rodzicom. Czy to był covid? Nie wiemy. Pani doktor nie wysłała nas na testy...
I przyszła wiosna. Ale dopiero w maju. Przynajmniej u nas. Wszystko zaczęło się zielenić na początku maja. Kwiecień był deszczowy. A maj jest z temperaturami letnimi. W końcu można wyjść dwa, trzy razy na spacer. Nie trzeba kurtki ani czapki. Adrian polubił się z wózkiem. Ale dopiero jak zmieniłam na spacerówkę. I zaczyna siedzieć. Jak się go biernie posadzi... A nie o to mi chodziło. Powinien usiąść sam. Ale też nie wiele robię w tym kierunku... A powinnam chociaż kilka minut dziennie. Dzisiaj się udało trochę go ponaciągać :) chciał współpracować. Rośnie jak na drożdżach. Radosny, komunikatywny. Pełza po całym mieszkaniu, kombinuje. Szczęście nasze małe.
Bracia :) bawią się ;)
I wiadomość miesiąca! Zdjęłam aparat! Po czterech długich latach. Doktorka mnie zaskoczyła, że ściągamy. I to był szczęśliwy dzień:) już naprawdę od roku nic się nie zmieniało jeśli chodzi o moje zęby. Ja jestem bardzo zadowolona.
Magadalena88
środa, 30 marca 2022
Luty, marzec
Luty nas wszystkich przeorał... szczególnie końcówka.
Na początku wyszły Adrianowi dwa zęby, tzn jeden na początku miesiąca, a drugi pod koniec. Przez dwa dni był marudny. Niech każde dziecko tak ząbkuje. Bez gorączki, biegunki. W połowie miesiąca Krzysiu wylądował w szpitalu w Rzeszowie na oddziale chirurgii dziecięcej. Tym razem z prawym jądrem. Marcin był z nim przez cały czas. Niestety skończyło się operacja. Dużo stresu, nerwów. Ja z maluchem byłam w domu. Wszystko skończyło się dobrze. Krzysiu doszedł do siebie. Zaraz po poczcie w szpitalu miał wizytę u ortopedy. Bo chcieliśmy sprawdzić jego biodra. Zrobili mu prześwietlenie. Na szczęście wszystko dobrze. Ale lekarz dał skierowanie na szczegółowe badania. I Krzysiu ma bolerioze... Właśnie wczoraj był z M u lekarza do którego również Marcin chodzi. Dostał antybiotyk na 25 dni... Mam nadzieję, że poradzimy sobie z tym...
Kiedy wybuchła wojna ja wpadłam w panikę. Od razu mówię do M że trzeba dzieciom wyrobić dokumenty, paszporty, dowody. Przez dwa dni oglądałam i czytałam wszystko. To mnie dobijało. W końcu odłożyłam telefon. Czerpię źródło informacji tylko z jednego konta na instagramie. Nie mogłam przestać o tym myśleć. Te kobiety, te biedne dzieci. Przecież my mieszkamy 40 km od przejścia w Krościenku... Przygotowałam ubranka po Adrianie, koce, spakowałam też pieluchy, które były już za małe na małego. Koleżanka zabrała to do punktu zbiórki. Jeszcze pluszaki muszę wyprać, bo zbierają u nas w szkole.
Myśl o tym, że miałabym zostawić wszystko za sobą i uciekać mnie paraliżuje. Tu jest nasze życie, dom, rodzina, przyjaciele. Wszystko co znamy i kochamy. Ale złożyliśmy wnioski o dowody dla dzieci. Putin jest nieobliczalny... Niewiadomo co może się jeszcze wydarzyć.
Marzec w miarę spokojny. Przedwiośnie, przesilenie trochę daje się we znaki. Mam za sobą kilka pięknych, przyjemnych ciepłych dni. Kombinezon już jest spakowany, śpiworek do wózka także. Ptaki śpiewają. Wszystko powoli puszcza pąki. Adriana wyjmuję z wózka, jest żywo zainteresowany wszystkim co go otacza. I skończyliśmy rehabilitację. Odwracał się na brzuch, ale przestał. Leniuszek z niego. Jednak co mogły z nim zrobić to zrobiły. Wiem co w domu z nim robić, jak ćwiczyć. To będziemy działać. Dzisiaj byliśmy do szczepienia. Waży 9200g. Pewnie ciężkie popołudnie przed nami. Ale damy radę 💪
wtorek, 22 lutego 2022
Data
22.02.2022
Chciałam mieć te liczby tutaj. Tak samo czytane od tyłu, odbicie lustrzane, do góry nogami też to samo. Mogłam jeszcze poczekać do 22.22 :)
Czy coś się dzisiaj wydarzyło? Dzień jak codzień. Adrian obudził się o 5. Zjadł i zasnął jeszcze na jakąś godzinę. Jedzenie, usypianie. Zupkę dla niego miałam. Spacer. Troska o Krzysia. Był krótki, szybki spacer z Adrianem, bo wiało i było mroźno, ale przyjemnie.
Była ciocia. Później druga. I odwiedziny mojej Oli :) ze swoją cudowną córeczką, Lenką. Spędziłyśmy dwie fajne godziny.
M. Pojechał na trening. Mama pomogła mi wykąpać małego.
Teraz oglądamy serial. Znalazłam też kilka chwil na poczytanie książki.
To był dobry, fajny dzień. Czuję wdzięczność. Jutro tłusty czwartek. Kolejny dzień. Idzie wiosna :)
Magadalena88
Mama Krzysia
Mama Adrianka
piątek, 18 lutego 2022
Styczeń
Już chyba nie wiele pamiętam ze stycznia. Byliśmy do szczepienia w połowie miesiąca. Adrian ważył wtedy 7900g. Pediatra stwierdziła, że muszę go już dokarmiać. Miał 5 miesięcy. Dostaliśmy też skierowanie na badania. Sprawdziliśmy żelazo. Było w normie, ale takiej dolnej. Dlatego zdecydowałam się rozszerzyć dietę Adriankowi. Bo lepiej mu to żelazo podać w diecie niż w postaci leku. Oczywiście wyniki skonsultowałam z panią doktor. Ale i tak poczekałam jeszcze dwa tygodnie zanim zaczęliśmy podawać coś innego niż moje mleko. Bardzo chciałam metodą BLW. Podoba mi się takie podejście. Jednak Adrian nie współpracuje ;) tylko żeby nie było tak jak z chustą ;) już chwilę je papki to może spróbuje znowu kawałki. Także przygoda z zupkami rozpoczęta. Mały je chętnie. W ogóle to wszystko by jadł.
Mamy też pierwszego zęba :) jest to lewa dolna jedynka. Szybko :) Krzysiu miał chyba z 8 miesięcy jak mu wyszedł pierwszy ząb, a Adrian 5,5 :)
No i mały jest już z nami 6 miesięcy
Czas leci jak szalony...
Niestety były też chwile mniej radosne. I dotyczyły Krzysia. Ferie zaczął pobytem w szpitalu... Przeszedł operację usunięcia przydatku z prawego jądra. W listopadzie 2018 przeszedł to samo tylko na lewym jądrze... Dużo stresu, nerwów, strachu. M był cały czas z nim. Krzysiu zmartwiony, przestraszony. Ale jak już wiedział, że to jest to samo to się uspokoił. Wiedział co go czeka. Powoli dochodzi do siebie, ma jeszcze antybiotyk. A za dwa tygodnie do kontroli.
Magadalena88
poniedziałek, 3 stycznia 2022
Listopad, grudzień
Listopad zaczęliśmy od szczepienia. Adrian płakał bardzo. Nie ma się co dziwić. Był 4 razy ukłuty igłą. Marcin go trzymał. W ogóle M bardzo przeżył to szczepienie. Te pierwsze trzy miesiące życia Adriana były dla nas jedną wielką emocjonalną huśtawką...
W listopadzie także były urodziny Krzysia. 12 :) Krzysiu jest już dużym chłopcem. Jest rozsądny, mądry. Nadal bardzo ostrożny. Kochany. Teraz już jest starszym bratem. Też ma dużo radości z obecności Adriana. 9 listopada Krzyś skończył 12 lat, a Adrian 12 tygodni.
Grudzień był spokojny. Chociaż przeszliśmy pierwszy katar u małego. Spadł śnieg. Już dawno nie było białych świąt. Dzisiaj już nie ma śladu po śniegu. Adrianek zaczął też intensywny rozwój. Myślę, że ma na to wpływ także rehabilitacja, którą zaczęliśmy ma początku miesiąca. Mały ma wzmożone napięcie mięśniowe. Byliśmy u neurologa. Neurologicznie rozwija się prawidłowo. Ale napięcie samo w cudowny sposób nie zniknęło. Dlatego jeździmy na masaż i ćwiczenia. Ja widzę efekty. Mały zaczął kręcić się na brzuchu wokół własnej osi. Przy naszej pomocy odwraca się z plecków na brzuch. Także działamy.
Święta minęły szybko. Bez tłumu tym razem. U jednej z sióstr była kwarantanna, bo covid. Szwagier wylądował w szpitalu i nadal zmaga się z powikłaniami. Najstarsza siostra nie przyjechała, bo Szwagier pracował i jej dzieci też były jakieś przeziębione. Za to brat nie zawiódł. Przyjechał kilka dni przed, był tydzień i jak łyknął świeżego, bieszczadzkiego powietrza to pojechał chory do Krakowa. Tylko jedna z sióstr nas odwiedziła w tym roku. Pierwsze święta z Adrianem. 12 z Krzysiem. W pewnym momencie M się mnie zapytał które to święta razem. Nie ważne które, ważne, że nadal razem :) pamiętam, że Krzysiu swoją pierwszą wigilię przespał, Adrian leżał w kołysce. Całkiem inaczej. W ogóle wszystko jest inaczej niż z Krzysiem. Nie lepiej, nie gorzej. Po prostu inaczej. Sylwester jak co roku z M spędziliśmy przed tv. To już też nasza tradycja. Jedno co się zmieniło to, to że Krzyś poszedł do kolegi. Dziwnie nam było bez niego. Świadomość, że wyszedł z domu na noc mnie nie zabiła. Ale jeszcze nie ma się o co martwić. Nie pojechał na imprezę do sąsiedniego miasta tylko był kilka domów dalej. Dorasta nam nasze maleństwo...
Jesteśmy zdrowi, zadowoleni, szczęśliwi. Czuję wdzięczność razy milion za moich chłopaków. Za całą trójkę.
Równy rok dzieli te zdjęcia. Jejku... Wzruszenie odbiera mi mowę. Myśl o ciąży mnie przerażała... Bałam się o wszystko. Dzisiaj jestem spokojna. Rok 2021 upłynął nam na czekaniu na Adriana. To było wyzwanie. Nie byłam w pracy w zeszłym roku ani jednego dnia. Pierwsze wakacje od 9 lat spędzone w domu, z Krzysiem. To się zdąży jeszcze tego roku. Później wrócę do pracy. Żadnych planów, oczekiwań. Cieszymy się Adrianem, tym jak się rozwija. Patrzymy na to z radością. I jest jeszcze Krzysiu, który zaskakuje mnie i M ilością wiedzy jaką zdobywa codziennie. Z nim jest inne rodzicielstwo już, bo taki stary maleńki. Już nie dziecko, jeszcze nie dorosły, prawie nastolatek. Kocham na zabój, dumna jestem z niego, uwielbiam jego wygłupy. Tylko czekamy aż Adrian nie będzie chciał się od niego odkleić. Mam nadzieję, że stworzą fajną więź między sobą.
Magadalena88
Mama Krzysia i Adrianka
niedziela, 7 listopada 2021
Październik
Październik minął nam na wizytach u lekarzy. Zaczęliśmy od wyjazdu do Rzeszowa na usg ciałka Adriankowego. Zasugerowała to położna z racji przebytego przeze mnie covida w ciąży. Na szczęście wszystko jest dobrze. Mały jest zdrowy. Bioderka też ok. Nawet nie musimy iść na kolejne badanie bioder. Po powrocie z tej wizyty mieliśmy bardzo ciężkie popołudnie... Adrian bardzo płakał, nie chciał jeść. Ja cały czas myślałam, że coś robię źle... Miał 1,5 miesiąca, a ja nie mogłam go spokojnie nakarmić. Skontaktowałam się w p. Marysią. Przyjechała 7 X. Jak tylko zobaczyła co mały wyprawia przy jedzeniu od razu wiedziała. Wystarczyła jej tylko chwila obserwacji. Refluks go męczył. Dlatego jak wróciliśmy z Rzeszowa to był cyrk. Treść pokarmowa mu się wracała. To go bolało. Jak tylko zaczynał jeść to mu się cofało, bolało go :( dlatego nie chciał dalej jeść. Zaleciła nam zwiększyć ilość kropli, ja miałam odciągać mleko przed każdym karmieniem po to żeby mały dostał od razu wartościowe mleko. Wtedy szybciej by się najadał i nie potrzebował by tak dużo pokarmu. Co wiązało się z tym, że miałam by w żołądku mniej treści, ale bardziej sycącej. Wszystkie wskazówki wprowadziliśmy w czyn. Ja nauczyłam się korzystać z laktatora. I już na drugi dzień było lepiej. A i jeszcze spanie na brzuszku. To akurat pomogło. Adrian lubi tak spać.
Później pojechaliśmy znowu do Rzeszowa. Tym razem do osteopatki. Ze względu na napięcia Adriankowe. To wszystko przez cc. Trafiliśmy do cudownej kobiety. Mamy szczęścia do ludzi w przypadku Adusia. Powiedziała nam w czym jest problem. Od razu go rozluźniła. Poleciała nam też kogoś na miejscu. I jazda w foteliku też wywołała dodatkowe napięcie. Dlatego tak się wściekał jak wróciliśmy z usg... A po wizycie u niej dziecko było spokojne, zrelaksowane. Kolejną wizytę mieliśmy już na miejscu, bo w Sanoku. Trafiliśmy do fizjoterapeuty, który zrobił kursy z osteopatii. Z polecenia od tej pani. Ale to już nie było to samo. Wizyta dała efekt, ale to już nie było to samo. Mały był bardzo niespokojny po tej wizycie. Może ten pan musi jeszcze nabrać większego doświadczenia z maluszkami. Jesteśmy też umówieni na wizytę u neurologa. Po tym będziemy umawiać się na rehabilitację. Osteopatka powiedziała nam, że musi być równolegle prowadzona też terapia z fizjo dziecięcym. Jesteśmy też po szczepieniu. Mały się nacierpiał...
Ja niestety musiałam przełożyć swoją wizytę u fizjo o 2 tyg. Tak samo wizytę u ortodonty przełożyłam na grudzień. Adrian jest teraz najważniejszy. Jak już umówimy terapię u fizjo to bierzemy się za Krzycha. Dostaliśmy już skierowanie do ortopedy. Krzysiu ma problem podczas biegania. On żadnego nie widzi, nie czuję dyskomfortu, bo po prostu tak biega od zawsze. Ale problem widać gołym okiem. Także pójdziemy to sprawdzić, bo nie daje mi to spokoju.
Przed nami listopad. Adrian skończy 3 miesiące, a Krzysiu 12 lat... Zabieramy chłopców na pizze. Taki mamy prezent dla Krzysia. Nie pamiętam kiedy byliśmy ostatnio w restauracji wszyscy razem. A bardzo lubimy takie wyjścia. Trzeba się spieszyć póki jeszcze lokale są otwarte.
Magadalena88
Mama Krzysia i Adrianka :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)