Magadalena88
Mama Krzysia
Ostatnie dni pędzą jak szalone. Ja pędzę między jednym domem, a drugim. I jeszcze do szkoły. Pomagam cioci w opiece nad babią . I kiedy tak lecę do szkoły albo myję naczynia to w głowie układają się świetne teksty. Kiedy siadam do komputera to puszczam kilka ulubionych kawałków i idę spać.
Babcia. Babcia jest specyficzną osoba. Jak to babcia. Skończone ma 81 lat. Nie nudzimy się. Ostatnio jak ciocia pojechała do miasta żeby pozałatwiać recepty, leki, zakupy ja zostałam z babcią. Jest dość sprawna, ale musi się nad sobą rozczulać. Niestety nie widzi na prawe oko. A uwielbia pisać, czytać. I ja ostatnio wprowadzałam poprawki do książki. Babcia miała tylko na kartce napisane strony. Kiedy otworzyłam na danej stronie bez błędnie znalazła słowo, które trzeba było poprawić. Z zamkniętymi oczami wskazała by linijkę tekstu. Pamięć ma nadal doskonałą. Tylko dobija ją to, że ciało nie jest tak sprawne jak jeszcze trzy tygodnie temu. I tak bez przerwy trzeba jej powtarzać, że czas jest najważniejszy. I wszyscy się tego trzymamy, że potrzeba czasu aby wróciła do sprawności.
Od dwóch dni razem z Krzychem popołudniami układamy origami. I drzemy przy tym kartki. Z samolotu F 16 wyszedł mi Tupolew. A wczoraj młody znalazł T-Rexa. Jednak polegliśmy. Krzysiowi podobają się skomplikowane modele. Ale są trudne dla kogoś, czyli mnie, kto nie pamiętał jak złożyć łódkę. A składamy razem. Równocześnie. On się poddaje, a ja chcę być wytrwała. I w końcu rzucam tą Kartkę. Świetna sprawa na ćwiczenie cierpliwości. I tak na korytarzu są samotny, pistolet, łódka, żaba i żuraw, który mimo swej prostoty mi nie wyszedł. Myślę, że w końcu damy radę złożyć coś fajnego :)
Magadalena88
Mama Krzysia
Chyba jest ze mną coś nie tak. Wszyscy dookoła mówią mi co mam robić. Ja pierdole! Mam wrażenie, że mając 15 lat dokonywałam bardziej świadomych i samodzielnych decyzji niż teraz. Będąc nastolatką nie miałam przyjaciół. Nie zwierzałam się nawet siostrom. Dopiero z czasem w szkole średniej zaczęły się przyjaźnie. Takie prawdziwe. I wtedy te relacje z rodzeństwem nabrały takiego kształtu przyjacielskiego. Ja na przestrzeni lat też się zmieniłam. Stałam się bardzo otwarta. I to mnie gubi w pewnych sytuacjach. Rozmawiam z M. O dziecku bo była taka a nie inna sytuacja w szkole. M mi mówi trzeba zrobić tak i tak. Ja odbywam rozmowę z panią, z rodzicami chłopca, który podbił Krzyśkowi oko. Uważam, że trzeba reagować. Od września i tak wiele spraw zostało przemilczanych. Może ja rzeczywiście za dużo gadam? Teraz mnie mój brat ruszył! Bo mam iść zrobić coś właśnie teraz zaraz! Do rana to poczekać nie może. Jutro będzie wydzwaniał i dążył temat. To wszystko jest pisane pod wpływem dużych emocji. Wiem, że jutro przemyśle wszystko. Albo dzisiaj w nocy, bo tak mnie wkurzył, że nie wiem czy zasnę. Moja przyjaciółka tylko mi wypisuje żebym się wzięła za siebie. Że się martwi, bo jestem gruba. A zdrowie, a kondycja. A odpierdolcie się! Wszyscy dookoła mają być zadowoleni. Ja mam wszystkich zadowalać. Zatraciłam się w tym wszystkim. Gdzie jestem ja w tym? Stałam się powoli słowami M., mojej mamy, cioci, siostry... Zanim zacznę z kimś rozmawiać to każde słowo muszę przemyśleć. Żeby tylko kogoś nie urazić. Kiedyś byłam szczerą dziewczyną. Teraz ważę słowa. Żeby tylko kogoś nie zranić. A mój brat mi dzisiaj tak pojechał, że nie wiem jak się nazywam. Zawsze byliśmy dla siebie wsparciem. I pewnie będziemy nadal. Idę spać. Za dużo dzisiaj rzeczy się wydarzyło. Za ciężki to był dzień. Wieczór jeszcze gorszy. Kto wytrwał i oczytał to niech się nie przejmuje. A ja muszę nad sobą popracować. Bo każdy do około robi ze mną co zechce...
Magadalena88