środa, 18 października 2017
......
W pracy ogarniam. Nie wychodzę o 15, bo mi się nie udaje... Ale dzisiaj przyszedł kryzys... Dzisiaj powiedziałam do szefa, że sobie nie radzę, że mam dość... W ogóle tam się jakieś dziwne rzeczy zaczynają dziać.. Nie chcę wchodzić w szczegóły... Nie o to chodzi... Tylko te dziewczyny stwarzają taką atmosferę... Taką złą.. Bo ja lubię to co robię. Ja to polubiłam. I w końcu czuję, że jestem na właściwym miejscu. Tzn. to nie jest spełnienie moich marzeń. Ja nadal nie wiem co mogłabym w życiu robić. Ale to co robię teraz daje mi poczucie takiej stabilizacji... W końcu wiem co mam robić w tym sklepie. I wydawało mi się aż do dzisiaj, że jest ok. Ale dzisiaj się podłamałam trochę. Coś popieprzyłam przy zamówieniu. I był problem. Ale szef mnie uspokoił... Tylko, że ja miałam ochotę mu powiedzieć, że to koniec... A te moje koleżanki z pracy to wyrabiają jakies takie dziwne rzeczy. A ja nie mam czasu na to takie szarpanie się... Ani ochoty, ani zdrowia...
Dzisiaj okazało się, ze syn mojej siostry ma autyzm... Odkąd skończył 18 miesięcy było widać, że jest coś nie tak... Dzisiaj ma 4 lata. siostra w zeszłym roku podjęła już kroki żeby coś z tym zrobić... Płacze, po prostu nie mogę... Cholera... Trafiła aż do Leżańska do psychologa... Pani jej powiedziała, że on już od roku powinien być pod opieką specjalistów... Że w jakim świecie my żyjemy... Szlag mnie trafia... Konrad jest uroczy, kochany, roześmiany. Mówi od roku. Dzieki pani z przedszkola. Dzięki mojej siostrze, która już od dawna z nim ćwiczy, coś robi... Takie jego postępy tak bardzo mnie cieszą! Jak on mówi to miód na moją duszę... Przepełnia mnie smutek, żal... Ale teraz już wiadomo co robić. Anka dostała wskazówki, wie już gdzie pukać nadal... To jest straszne... Naprawdę... Myślę, że moja siostra nie do końca dopuszczała do siebie myśl o autyzmie... Ja sama tego nie dopuszczałam... Ale najwaźniejsze teraz jest to, aby skupić się na nim. Trzeba mu pomóc. Trzeba zrobić wszystko, żeby on kiedyś prowadził normalne życie. Żeby miał fajną pracę, rodzinę. Żeby żył. Każdy na to zasługuje... Muszę stać murem za moją siostrą... A dzisiaj jest mi ciężko... Źle, smutno...
Od miesiąca wypadłam z rytmu... Nie lubię zmian... Nie moge wejść na właściwy tor z pracą, treningami Krzysia, ledwo zaczęłma ćwiczyć to nie mam teraz jak wygospodarować godziny dla siebie. Do tego nie śpię... Znowu. Kręcę się po łóżku. Rozmyślam. Książkę można napisać. I jak już mi się uda zasnąć to o 5 się budzę...Do tych zawirowań doszedł dzisiaj potworny ból głowy... Czuję ja narasta... To może być jakiś punkt kulminacyjny tego co się dzieje... Albo w końcu dostanę okres... Otacza mnie jakiś chaos...
Magadalena88
piątek, 22 września 2017
Urlop dobiega końca...
Magadalena88
poniedziałek, 4 września 2017
czwartek, 17 sierpnia 2017
Sierpień...
Sierpień upływa mi na spotkaniach towarzyskich :) moje koleżanki pracujące i mieszkające za granicą mają urlopy. W niedzielę spotkaliśmy się razem z mężami :) mojego M. Namówić i wyciągnąć z domu jest ciężko. Ale cieszę się, że był z nami. A wczoraj to już był babski wypad. Była z nami koleżanka, której nie widziałam chyba z 10 lat. Mieszka w Londynie. Tam skończyła szkole, pracuje. I jest nadal szalona :) a za tydzień przylatuje Ela :) strasznie się cieszę. Lubię te moje dziewczyny. Fajnie jest się spotkać, pogadać. Nie wychodzimy prawie w ogóle. Praca, dom. Za chwilę zacznie się szkoła. Mi dojdzie obowiązków w pracy. Krzyś cierpi, bo mało czasu ze sobą spędzamy. Ostatnio płakał jak wychodziłam do pracy. Nie chce zostawać z moją mamą w domu... nudzi mu się. M wraca z pracy i goni do kolejnej. W domu powoli staje się gościem... Ja chodzę zła. Zmęczona. To rodzi konflikty. Eh życie ktoś by powiedział...
środa, 2 sierpnia 2017
Będę narzekać, o ciszy, spokoju i bąkach...
Magadalena88
poniedziałek, 17 lipca 2017
Zmęczona...
Właśnie wróciłam z pracy. Zjadłam obiad. Jestem wykończona... najzwyczajniej w świecie jestem zmęczona. Padam na pysio... Dzisiaj miałam pierwszą zmianę, wczoraj od 8 do 16. Dużo na głowie. Mylę się przy wydawaniu pieniędzy... Jakaś masakra. Ludzi jest bardzo dużo. Położyłabym się spać najlepiej. Nic mi się nie chce, do wszystkiego się zmuszam. I jeszcze ta pogoda w kratkę. Gdzie to lato? Dzisiaj rano było 8 st. Nie włożymy nawet nóg do rzeki w tym roku. Już nie narzekam. Mam wolne popołudnie. Spędzę je z syneczkiem moim :) tak mnie mało dla niego... Nauczył się układać kostkę Rubika :) mój brat był tydzień w domu na urlopie. I Andrzej właśnie wrócił do układania po latach przerwy. Krzysiowi się spodobało. I dzięki filmikom na YouTube nauczył się. Marcin po przy nim. Mąż mój stwierdził, że wcale to nie jest takie trudne ;) Nawet nie wiedziałam , że mam takie zdolne bestie w domu ;)




