niedziela, 7 listopada 2021

Październik

Październik minął nam na wizytach u lekarzy. Zaczęliśmy od wyjazdu do Rzeszowa na usg ciałka Adriankowego. Zasugerowała to położna z racji przebytego przeze mnie covida w ciąży. Na szczęście wszystko jest dobrze. Mały jest zdrowy. Bioderka też ok. Nawet nie musimy iść na kolejne badanie bioder. Po powrocie z tej wizyty mieliśmy bardzo ciężkie popołudnie... Adrian bardzo płakał, nie chciał jeść. Ja cały czas myślałam, że coś robię źle... Miał 1,5 miesiąca, a ja nie mogłam go spokojnie nakarmić. Skontaktowałam się w p. Marysią. Przyjechała 7 X. Jak tylko zobaczyła co mały wyprawia przy jedzeniu od razu wiedziała. Wystarczyła jej tylko chwila obserwacji. Refluks go męczył. Dlatego jak wróciliśmy z Rzeszowa to był cyrk. Treść pokarmowa mu się wracała. To go bolało. Jak tylko zaczynał jeść to mu się cofało, bolało go :( dlatego nie chciał dalej jeść. Zaleciła nam zwiększyć ilość kropli, ja miałam odciągać mleko przed każdym karmieniem po to żeby mały dostał od razu wartościowe mleko. Wtedy szybciej by się najadał i nie potrzebował by tak dużo pokarmu. Co wiązało się z tym, że miałam by w żołądku mniej treści, ale bardziej sycącej. Wszystkie wskazówki wprowadziliśmy w czyn. Ja nauczyłam się korzystać z laktatora. I już na drugi dzień było lepiej. A i jeszcze spanie na brzuszku. To akurat pomogło. Adrian lubi tak spać. 
Później pojechaliśmy znowu do Rzeszowa. Tym razem do osteopatki. Ze względu na napięcia Adriankowe. To wszystko przez cc. Trafiliśmy do cudownej kobiety. Mamy szczęścia do ludzi w przypadku Adusia. Powiedziała nam w czym jest problem. Od razu go rozluźniła. Poleciała nam też kogoś na miejscu. I jazda w foteliku też wywołała dodatkowe napięcie. Dlatego tak się wściekał jak wróciliśmy z usg... A po wizycie u niej dziecko było spokojne, zrelaksowane. Kolejną wizytę mieliśmy już na miejscu, bo w Sanoku. Trafiliśmy do fizjoterapeuty, który zrobił kursy z osteopatii. Z polecenia od tej pani. Ale to już nie było to samo. Wizyta dała efekt, ale to już nie było to samo. Mały był bardzo niespokojny po tej wizycie. Może ten pan musi jeszcze nabrać większego doświadczenia z maluszkami. Jesteśmy też umówieni na wizytę u neurologa. Po tym będziemy umawiać się na rehabilitację. Osteopatka powiedziała nam, że musi być równolegle prowadzona też terapia z fizjo dziecięcym. Jesteśmy też po szczepieniu. Mały się nacierpiał...

Ja niestety musiałam przełożyć swoją wizytę u fizjo o 2 tyg. Tak samo wizytę u ortodonty przełożyłam na grudzień. Adrian jest teraz najważniejszy. Jak już umówimy terapię u fizjo to bierzemy się za Krzycha. Dostaliśmy już skierowanie do ortopedy. Krzysiu ma problem podczas biegania. On żadnego nie widzi, nie czuję dyskomfortu, bo po prostu tak biega od zawsze. Ale problem widać gołym okiem. Także pójdziemy to sprawdzić, bo nie daje mi to spokoju. 

Przed nami listopad. Adrian skończy 3 miesiące, a Krzysiu 12 lat... Zabieramy chłopców na pizze. Taki mamy prezent dla Krzysia. Nie pamiętam kiedy byliśmy ostatnio w restauracji wszyscy razem. A bardzo lubimy takie wyjścia. Trzeba się spieszyć póki jeszcze lokale są otwarte. 

Magadalena88
Mama Krzysia i Adrianka :)

środa, 6 października 2021

Wrzesień

Połóg mnie przeorał. Niby wiedziałam czego się spodziewać, a i tak byłam zaskoczona. A było dokładnie tak jak z Krzysiem. Huśtawki nastrojów. Płacz. Prawie cały czas płakałam. I niby starsza, doświadczona, z innym myśleniem, a hormony zrobiły swoje. Teraz jest już lepiej. Trochę głowę oczyściłam. Przestałam czytać te wszystkie strony gdzie wszystko jest bezproblemowe. Piersi się zagoiły. Chociaż teraz borykam się z zastojem, zapaleniem. Biorę leki przeciwbólowe i antybiotyk. Może przerwie mi trochę te dolegliwości. 
Adrian rośnie. Zmienia się. Ale dokucza mu brzuszek. Były takie dwa ciężkie dni dwa tygodnie temu. I dzisiaj też szaleństwo. Ale dużo się przytulamy, nosimy. Masujemy, mamy termoforek. I śpi teraz na brzuchu obok mnie. Biedny nasz mały.


Krzysiu zaczął 7 klasę. Za miesiąc kończy 12 lat. W ogóle to Adrian jest bardzo podobny do Krzycha. Krzysiek już nastolatek. Za chwilę za dziewczynami będzie się rozglądał. Szkoda mi go, bo ma dużo zajęć w szkole. Po 8 h. Wraca do domu po 15. Zmęczony. Przecież w grudniu będzie już ciemno po 15... doszły mu trzy nowe przedmioty. Powiedzieliśmy mu, że jeśli nie czuję się na siłach z tylu przedmiotów to niech odpuszcza. Jak nie lubi tej biologii i go nie interesuje to my absolutnie nie wymagamy od niego piątki. Ja to w ogóle jeśli chodzi o szkołę to nic nie wymagam.  Nauka ma mu sprawiać radość. Ma się tym dobrze bawić, nie stresować.  Dużo rozumie, dużo wie. Jest też wyrozumiały bardzo dla mnie, bo ja od tygodni jestem pochłonięta Adriankiem. Staram się dużo rozmawiać z Krzysiem. Znaleźć chwilę tylko dla niego. Ciężko mi, że już nie mam tyle czasu dla niego. Od stycznia kiedy poszłam na chorobowe to były czas byliśmy razem. Tylko on i ja. I nagle zjawia się Adrian. I wywraca nam życie do góry nogami  :) mam tylko nadzieję, że Krzychu nie zarzuci mi kiedyś, że skupiłam się tylko na maluchu... 


sobota, 18 września 2021

Miesiąc

Miesiąc minął nam z Adrianem. To trudny miesiąc. Pełen płaczu, emocji, radości. Widziałam, że początki będą cholernie trudne. Czy spodziewałam się, że aż tak? Raczej nie... To mnie też zgubiło. 
Mały jest kochany, cudowny. Nie możemy się z M nadziwić, że takie cudo nam wyszło. Całkiem inaczej przeżywamy ten czas niż kiedy Krzysiu był mały... Bardziej świadomi. Świadomi wszystkiego... Najbardziej chyba tego że ten czas nam ucieka. Ucieka szybko. Mi leci dzień za dniem. Od karmienia do karmienia. Uczymy się wiązać chustę, chcemy polubić się z czapką i spacerami, oswoić z kąpielą. Ale na wszystko potrzeba czasu. Za to dużo się przytulamy i jesteśmy razem :)

niedziela, 22 sierpnia 2021

Adrian ❤

17 sierpnia 2021 roku o godzinie 10:15 przyszedł na świat nasz drugi synek. Świat oszalał :) wzruszenie odebrało mi mowę jak go usłyszałam... Jest maleńki, kochany i wygląda jak Krzysiu, gdy był mały. Uczymy się siebie nawzajem. A jak wiadomo początki bywają trudne... Karmienie piersią sprawia ból i dyskomfort. Ale wiem już gdzie popełniam błąd i walczę z tym. Blizna ciągnie, jestem słaba. Nogi nadal spuchnięte. Nie jest łatwo, nikt nie mówił, że będzie. Mimo trudności to się zastanawiam dlaczego tak długo czekaliśmy. Adrian jest dopełnieniem naszej rodziny. To na pewno. Wszyscy oszaleli. Krzysiu przemawia do niego czule i spokojnie. Mama mi bardzo dużo pomaga. Biega tu do mnie na piętro chyba ze 20 razy dziennie. I Marcin. Mój mąż okazał się przeogromnym wsparciem dla mnie. A nie jest mu łatwo. Ale myślę, że pojawienie się Adriana w naszym życiu to taka nagroda za te wszystkie lata razem. Za te przeciwności losu jakie nas dopadły. Poradzimy sobie ze wszystkim. Rodzina to siła. Muszę tylko o tym pamiętać. 


Magadalena88
Mama Krzysia 
Mama Adrianka

czwartek, 12 sierpnia 2021

Sierpień

Moja ciąża powoli zbliża się do końca. Nie możemy się już doczekać kiedy zobaczymy Adriana :) Krzyś nie może się doczekać. A za tydzień o tej porze mogę być już w domu z małym. W poniedziałek idę do szpitala. A we wtorek mam cc. Chciałam rodzić naturalnie. Ale w tym szpitalu do którego mam najbliżej nikt mi na to nie pozwoli... Bardzo było mi przykro z tego powodu. Teraz już jest trochę lepiej. Przygnębienie wynagradza  możliwość ujrzenia, przytulenia małego. Już nie jestem przerażona. Czekamy ma Ciebie syneczku, braciszku  :*


Magadalena88

środa, 28 lipca 2021

Lipiec

Lipiec jest mega upalny... Rozpływam się. Noce dają trochę ulgi. M skończył sypialnie. A tutaj mamy okno od wschodu. To rano już jest piekło... Wszystko gotowe. 4 tygodnie do terminu porodu. W piątek mam wizytę u ginekologa. Dwa tygodnie temu mały ważył 2200g. Kilogram na pewno jeszcze przybierze. Czekamy. Ciężko jest mi strasznie. Nogi mam spuchnięte. Nabieram wody. Nie wiele rzeczy przynosi ulgę. Poza tym znowu jestem przeziębiona. Nie czuję też zapachów. Tak myślimy z M że to pozostałość po wirusie. Ale kto to może wiedzieć... Nos mam zawalony. Tylko nigdy tak nie miałam... 

Urodziny przyszły i minęły. Bez fajerwerków. Kto miał pamiętać ten pamiętał. Mój brat przyjechał. On ma urodziny dwa dni przede mną także zorganizował grilla. Siostry przyjechały z rodzinami. Było śmiesznie.  Dawno też nie widzieliśmy się w takim gronie. 
Magadalena88

piątek, 25 czerwca 2021

Czerwiec

 Czerwiec mija leniwie, spokojne, upalnie, ale wcale nie powoli... Krzysiu skończył dzisiaj szóstą klasę... Mamy w domu siódmoklasistę... Ostatnią osobą, która w tym domu szła do siódmej klasy była moja najstarsza siostra... To było ze 24 lata temu...  Bo ja i reszta rodzeństwa jesteśmy pokoleniem gimnazjum... Gdyby nie reforma oświaty to Krzysiek kończyłby dzisiaj podstawówkę... A tak będzie ją kończył w wieku 13 lat, pójdzie do szkoły średniej mając 13 lat... Bo przecież jest z listopada... Rocznikowo będzie miał 14... Świat stanął na głowie... Kiedy nadchodzi koniec roku zawsze mnie to skłania do refleksji... M to w ogóle się zadumał jak zobaczył świadectwo młodego... A młody ma 11 lat, jest wyższy ode mnie. Mądrala :) Chętnie spędza z nami czas, chętnie dyskutuje :) A nas rodziców napawa dumą kolejny pasek na świadectwie. Tylko trochę upływający czas nas dołuje... 

 

A ten leci... Zostaje równe dwa miesiące do porodu, a raczej do 40 tygodnia... Chciałabym mieć wszystko gotowe na połowę lipca....  Tak gdyby mnie chciało zaskoczyć....W praktyce to wygląda jednak tak, że w niedzielę dopiero przenieśliśmy Krzycha do większego pokoju... A teraz M. wziął się za odnowienie starego pokoju Krzysia, w którym chcemy zrobić sobie sypialnię... No i tam miało być tylko łóżko, szafki nocne i komoda... A teraz jeszcze trzeba tam wcisnąć łóżeczko... A mamy duże łóżko... A ściany gumowe nie są :) M ciśnie popołudniami, bo pracuje... Zmęczony, obolały... Ja nie wiele mogę mu pomóc, bo jestem jak słonica. Meczę się okropnie... Nogi opuchnięte. Temperatura nie spada poniżej 30 st. Jak widzę co się w Polsce dzieje to się zastanawiam czy to jest ten sam kraj... A u nas burza w nocy, łagodna... Przyniosła ulgę do 9 rano i dalej żar leje się z nieba... Uwielbiam upały, ale nie jak jestem w ciąży... 

Byłam  u fizjo... Mam otejpowany brzuch, plecy i łydki. Jak mnie zobaczyła to od razu pytała się mnie czy puchną mi nogi. Oczywiście, że tak... Obrączkę zdjęłam już miesiąc temu, a wym tygodniu resztę pierścionków... Uniesienie nóg przynosi trochę poprawy. I jak mi okleiła te nogi to ja wieczorem poczułam ulgę. To działa. Jestem zaskoczona. Obrzęk nie zniknął całkiem, ale czuję ulgę, nogi nie są tak zmęczone. Niestety moje rozejście mięśnia się pogłębiło, co zauważyłam jakiś czas temu. Zostawiła mi tylko trzy ćwiczenia na aktywację brzucha. Nie mogę robić żadnych w klęku podpartym... Także zostaje mi delikatne rozciąganie i ćwiczenia oddechowe... W środę idę do ginekologa. Mały na początku czerwca ważył 1200g. Rośnie bąbel. A ja razem z nim. Odpoczywam, dużo leżę, piję wodę, jem truskawki. I czekamy nadal... :) 

Magadalena88