piątek, 31 lipca 2015

Popołudnie u babci...

Tym razem to ja pojechałam do babci. Mój M. Od kilku dni pomaga przy elewacji u mojego wujka. Wczoraj zabrał tam Krzysia i mamę. I dzisiaj tak
samo.  Tylko mama juz nie chciała tam być do wieczora. Więc ja po pracy pojechałam po nich. Babcie zawsze cieszą wizyty wnuków. I prawnków :-) Krzyś się bawił. Biegał po budowie. Szalał ze styropianem :-) a ja spędziłam tam całe dzieciństwo. Z przyjemnością tam wracam. Ale muszę się przyznać, że ciężko się wybrać. Zawsze coś. A babci wiek nie idzie w dół tylko w górę. Jest już z niej staruszka. Nie można się oszukiwać. Mimo wszystko ma w sobie dużo energii. A problemów tez nie ubywa...


A Krzyś wdrapał się ma drzewo. Ta Jabłoń jest tam od zawsze. Już ja z moim rodzeństwem się na nią wspinałam :-)
Magadalena88

poniedziałek, 27 lipca 2015

No i skończyło się...

A skóńczyło sie dwadzieścia siedem latek.... O i masz... Czy jestem stara? Czy mam kryzys? A skąd, że znowu! Musiałabym się inaczej nazywać :P Podsumowanie? Nie... To nie dla mnie. Od lat staram się tego nie robić :P Moc życzeń spłyneła na telefon. Telefony, smsy, mail szuk jeden :) Siostra, brat, bratowa M. telefon wykonali :) A poza tym obiedliśmy się na imieninach u babci Ani. Tak, tak, gdyby moja starsza siostra nie miała na imię Anna to pewnie ja bym je dostała. Zawsze podwójne, potrójne, a przed osiemnastu laty kiedy urodziła się moja kuzynka to i poczwórne święto. Oczywiście było gwarno, tłoczno i dzieciato :) I bezalkoholowo. A i jeszcze odpust- rozpust we wsi. I dzieci takze coś dostały. I oczywiście nie mogło zabraknąć cukierków z kramarzy :)) Kurcze na to się naprawdę czeka cały rok. Ja jednak poranek spędziłam w pracy. A że pogoda się zepsuła, bo zawsze pada na Annę to i ludzie uciekali więc natłoku obowiązków rano nie miałam. Tak, nie przemęczyłam się wczoraj w pracy. I urodzinowe popołudnie minęło w miłej, leniwej atmosferze. 

Starsza o rok Magadalena

czwartek, 23 lipca 2015

Praca i takie tam.

Ciężkie dni nastały. Pogoda dopisuje. To i ludzie dopisują. W pracy mamy młyn. Od rana do wieczora. Masakra jakaś. Wiem że jeszcze tylko kilka tygodni wakacji i wszystko wróci do normy. Mimo wszystko jest ciężko. Wszędzie oszczędności, ale ja się dzisiaj nie cackałam z szefem tylko mu powiedziałam o lepszych pieniądzach dla nas. Niech nas trochę docenią, a nie tylko wykorzystują. Zobaczymy jaki będzie efekt. Może już jutro nie będę musiała iść do pracy? Jakoś chyba bym strasznie nie rozpaczala.

A my powoli przygotowujmy się do roku szkolnego. Pierwsze zakupy już zrobione. Ale i tak nie wyobrażam sobie mojego dziecka z plecakiem. Damy radę  :-)

Moja siostra jeszcze dwa w jednym. Jej córa jest u nas na służbie jak ja to mówię :-) wszyscy czekamy z niecierpliwością na nowego członka rodziny. Ale na razie się dziecku nie spieszy.  Więc niech się jeszcze grzeje. Pokój czeka, wszystko gotowe.

Magadalena88

sobota, 18 lipca 2015

Korzystam z telefonu.

To mój pierwszy wpis z telefonu. Mój mąż zrobił mi prezent i  dostałam samsunga A 5. Wiec mam takie małe cacko. I cały czas się z nim zapoznaje. Telefon ma wiele ciekawych opcji i aplikacji. Przede wszystkim zdjęcia super. Do tego śmiga na internecie ;) jestem zadowolona. Może dzięki temu będę tutaj częściej?
Magadalena

wtorek, 14 lipca 2015

Krzysiowi poprawił się słuch! I to jest bardzo dobra wiadomość! Leki i dieta przynoszą efekty. Widmo zabiegu odeszło na razie na drugi plan... Ufff... Kamień spadł nam z serca jak wczoraj usłyszeliśmy to od lekarza. Za półtora miesiąca jedziemy na kolejną wizytę. Tymczasem nadal namy mu podawać leki. Mam nadzieję, że będzie dobrze...

A moja siostra jutro jedzie do lekarza i okaże się kiedy idzie do szpitala... Pokój czeka przygotowany :)) A u nich niech robią to centralne i wylewki. Ja chętnie pomogę przy takiej kruszynce. Siostra się boi... To zrozumiałe na tym etapie. Ja nie mogę się doczekać....

Mój syn już jest duży. Wczoraj do mnie mówi, że on coraz więcej czyta. To jest dla mnie też coś niesamowitego, że on już czyta! A nie ma jeszcze sześciu lat... Od września nowy rozdzał się zacznie. Szkoła.... Dwadzieścia lat po tym jak sama przekroczyłam mury podstawówki zaprowadzę tam moje dziecko... Do tej samej szkoły... Jakieś dziesięć lat temu myśłałam, że moje życie potoczy się inaczej... Że dopiero w tym wieku będę myślała o dziecku, a nie o wyprawce dla pierwszaka... Myślałam, że skończe jakiś fajny kierynek studiów i będę mieszkać w mieście... Życie zdecydowało za nas... Przypadek? a skąd :) Jednak jest tak, a nie inaczej... Co przyniesie przyszłość? Zobaczymy. Jedno na dzień dzisiejszy jest pewne, że Krzyś już zawsze będzie.... Niczego innego nie jestem tak pewna, jak tego, że będę zawsze przy moim synu...

Magadalena88

sobota, 11 lipca 2015

Z racji tego, że u mojej najstarszej siostry trwają intensywne prace na budowie z maleństwem przyjedzie do nas prosto ze szpitala. Jeszcze nie wiemy kiedy to nastąpi, ale przygotowania trwają aby powitać nowego członka rodziny :)) Więc piorę ubranka :)) Gdyby sznura nie zasłaniały drzewa to sąsiedzi pomyśleli by, że szykuję się do porodu. Siostra będzie u nas jakiś miesiąc. Już przygotowałam półki w meblach aby się pomieścili. Czeka mnie jeszcze generalne sprzątanie pokoju i przemeblowanie :) Ja sama się cieszę jakby to moje miało być. A M. chodzi i powtarza, że takie małe będzie nam płakało za scianą :)) Także jeszcze dwa prania w poniedziałek mi zostają do zrobienia. Ubranek jest tyle, że moja siostra będzie tylko dziecko przebierać :))

Magadalena88

czwartek, 9 lipca 2015

Lipiec...

Lipiec obfituje u nas w urodziny... Zaczyna moja siostra Ania pierwszego... Gdyby tato żył kończył by dzisiaj 60 lat... Są także bliźniaki urodzeni 19 lipca. Później ma urodziny mój brat i ja. I wczoraj dowiedziałam się, że moja siostra będzie miała cesarkę za dwa tygodnie. Termin ma na 9 sierpnia, ale od dawna mówi, że nie dotrzyma. Także kolejne dziecko będzie z lipca :) Cały lipiec powinniśmy świętować. 

Jest 8.30 a mnie żal i złość dusi od rana... Siedzę i płaczę... Kolejny wnuk albo wnuczka urodzi się mojemu tacie... Ósme cudowne dziecko w rodzinie... A on tego nie widzi.... Nie cieszy się tym razem z nami... 

Najgorsza jest właśnie taka świadomość, że go nie ma.... Nadal to jest bardzo mocne uczucie... A przecież mija sześć lat od jego śmierci... Nadal przypominam sobie pewne sytuacje z nim... Zastanawiam się jak by komentował to co dzieje się w polityce czy sporcie... 

Oj źle mi dzisiaj...

Magadalena88

środa, 8 lipca 2015

Upały!!!!

Tak, ja uwielbiam... Ale nie wtedy kiedy muszę dojechać do pracy... Te 10 km bez klimy to katastrofa... No, ale dojeżdżam cała spocona i zła... Tak zła, bo jest wąsko, nie ma gdzie wyprzedzić... A ruch na drodze jest dosyć duży. Pełnia sezonu to z Polski ludziska zjeżdżają w Bieszczady... I dobrze. Inaczej nie miałabym pracy. Wszystko ok tylko ten dojazd... Do niedzieli będę miała drugie zmiany (niech nikt nie pyta dlaczego, zaakceptujcie taki stan rzeczy. Wystarczy, że musze tłumaczyć całej rodzinie dlaczego tak jest a nie inaczej... ) za to wczoraj po mojej zmianie M. wrócił wcześniej do domu i wylądowaliśmy w rzece :)))) Woda jak marzenie... No cudowna... Krzyś pływał na kółku i w końcu było dużo dzieci nad wodą. Nasza rzeczka jest płytka i bezpieczna. Oczywiście na tyle na ile rzeka może być bezpieczna. Bardzo mnie cieszy fakt, że wczoraj razem z małymi dziećmi byli także rodzice albo starsze rodzeństwo jak w przypadku kolegi Krzysia. Poza tym kąpielisko, jeśli można tak nazwać wodę która sięga M do połowy ud, dla dzieci jest głębokie, ale jeśli są dorośli to ok. Dziwię się natomiast mojej mamie, która 20 lat temu puszczała swoje szalone dzieci nad wodę bez opieki... Naprawdę nie wiem jak ona mogła to robić... Człowiekowi teraz się zdaje, że było nie wiadomo jak głęboko :) A po prostu byliśmy mali... Niestety zdjęć brak z wczorajszej wyprawy, bo aparat szlag trafił na amen... A jutro jadę do miasta wywołać zdjecia z naszych wakacji. Kupię album i będzie prawdziwa pamiątka z wakacji :))))

O i tak wyszło tak o wszystkim i o niczym. Lecę dalej, bo zaraz się rozpuszczę przed kompem :P





W Międzyzdrojach zrobiliśmy 3 zdjęcia. To jest jedno z nich :)





Moje chłopaki, a za nimi widok na Zatokę Szczecińską. 





A tutaj widok na wyjście z portu. Krzyś przechrzcił Świnoujście na Świntucha... Ta latarnia doprowadziła mnie prawie do zawału serca, ale wdrapałam się :))


Mało dokuczliwych upałów życzę wszystkim.
Magadalena88